Listy do M. – bajkowy obrazek o realnej miłości

Komedie romantyczne mają w Polsce lekko nadszarpniętą reputację. Trochę ciężko się temu dziwić, patrząc, jak wiele z nich opiera się na tym samym (nienajlepszym niestety) poczuciu humoru, względnie tych samych aktorach i przewidywalnym scenariuszu. Listy do M. jednak mają w sobie coś wyjątkowego. Coś, co odgradza je od wszechobecnej, otaczającej sztampy.

Reżyser przedstawia nam wielowątkową historię osadzoną w świątecznym okresie na ulicach Warszawy. Mieszanka charakterów wydaje się być wręcz wybuchowa. I tak oto dostajemy nielubiącego dzieci świętego Mikołaja, w którego wcielił się weteran polskich komedii Tomasz Karolak (oglądaj online w Ciacho, Miłość na wybiegu czy Kac Wawa). Podążając desperacko za skradzionym telefonem, poznaje chłopaka i historię, która da mu o wiele więcej niż odzyskana własność. W drugim wątku obserwujemy Macieja Stuhra (zobacz filmy online: Chłopaki nie płaczą, Poranek Kojota, Testosteron), który wciela się w postać wdowca, który próbuje samotnie wychować syna, jednocześnie pracując na pełny etat w stacji radiowej. W te święta jednak, dzięki swojej pracy pozna kogoś wyjątkowego. Roma Gąsiorowska (dostępne filmy online: Powstanie Warszawskie, Wojna polsko-ruska), filmowa Doris, choć pracuje jako urocza Mikołajka, w środku jest nieszczęśliwą kobietą, która zaczyna tracić wiarę w  prawdziwą miłość. Małżeństwo Szczepana (Piotr Adamczyk, oglądaj online: Och, Karol 2, Nie kłam kochanie) i Kariny (Agnieszka Dygant, filmy online: Tylko mnie kochaj, Pitbull. Nowe Porządki) balansuje na granicy rozpadu, nie mogąc przechylić się w żadną stronę. Wszystkie te wątki, a nawet kilka innych, choć wydają się zupełnie odmienne, przeplatają się między sobą. Co więcej, łączy je jedna szczególna rzecz – miłość.

Listy do M. przedstawiają bowiem wiele różnych aspektów miłości zarówno tej szczęśliwej, jak i nieszczęśliwej. Możemy zobaczyć na ekranie miłość rodzicielską w różnych jej etapach, miłość romantyczną i też miłość, którą odkrywamy tam, gdzie sądziliśmy, że już dawno wygasła. Listy to film, który pokazuje, jak ważne w życiu jest kochać i o tę miłość walczyć, choć sama droga do niej nie zawsze usłana jest różami. W tym filmie każdy może chociaż po części odnaleźć siebie i chyba właśnie to czyni go wyjątkowym, przyciąga do ekranu tym, że pozwala się ze sobą utożsamić.

Dodatkowo, sceneria filmu ujmuje swoją, momentami wręcz, bajkowością. Okres świąteczny, w którym osadzona jest akcja, pozwala nam zapatrzeć się na cukierkowe ozdoby, piękne, żywe kolory, które są aż miłe dla oka. Mroźny, świąteczny klimat sprawia, że mamy jeszcze większą ochotę w tym zimowym czasie zaszyć się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty i oddać się w pełni seansowi. Ścieżka dźwiękowa też przyczynia się do wyjątkowego nastroju.

Podsumowując, Listy do M. to film, przede wszystkim, dobrze zagrany. Reżyser postawił na znanych i popularnych aktorów, którzy, bawiąc się swoimi rolami, razem stworzyli całokształt, który po prostu miło się ogląda. Scenariusz zaprojektowano tak, aby wszystkie wątki równolegle się rozwijały, dzięki czemu dostajemy wiele, dobrze ze sobą połączonych opowieści. Całość tworzy film, który ogląda się z przyjemnością, lekkim uśmiechem na ustach, a może nawet momentami łezką w oku.

Zdjęcie pochodzi z portalu filmpolski.pl

Zobacz także: Magia Świąt w lutym – klasyk powraca na ekrany w nowej odsłonie!

Opublikowane przez VODlife.pl

Vodlife.pl poleca również: