May the 4th be with you – Światowy Dzień Gwiezdnych Wojen

May the 4th be with you – Światowy Dzień Gwiezdnych Wojen

To już dziś! Data, która w kalendarzu każdego fana Star Wars zaznaczona jest najgrubszym możliwym markerem - Światowy Dzień Gwiezdnych Wojen! Jeśli więc jesteś jednym z miłośników tego uniwersum i obudzony w środku nocy potrafisz wymienić wszystkie istotne planety Galaktyki czy wyrecytować wszystkie filmowe produkcje w kolejności chronologicznej, to sprawdź, może któraś z naszych ciekawostek jednak cię zaskoczy. A jeśli ciągle pozostajesz w tej grupie, która z niewiadomych powodów nie miała jeszcze okazji przejść na jasną stronę mocy – mamy dla ciebie 4 powody na 4 maja, dla których warto obejrzeć Gwiezdne Wojny!

Zapewne każdy fan, zapytany o to, dlaczego warto obejrzeć Gwiezdne Wojny, udzieliłby innej odpowiedzi. I nie można się temu dziwić – to produkcje, które ujmują każdego na swój sposób. My zaproponujemy wam cztery nasze wybrane powody, które - miejmy nadzieję - sprawią, że skończycie czytać ten tekst, rzucicie wszystko i włączycie film! No, ewentualnie wstrzymacie się z tym rzuceniem wszystkiego do wieczora, po odklepaniu dziennych obowiązków. Tak czy owak, oto one!

Reklama

  1. Poznanie ikon popkultury

Nie da się ukryć, że postacie z uniwersum Gwiezdnych Wojen stały się bezapelacyjnie jednymi z kluczowych ikon popkultury. Filmy, które zapoczątkowały cały ten rozgłos, zostały wypuszczone już w latach 70. zeszłego wieku. Od tamtego czasu ich popularność stale narastała i nawet okresy przestoju (16 lat między kolejnymi trylogiami) nie wpłynęły na nią negatywnie. Postaci uniwersum znaleźć można teraz już wszędzie: w filmach, serialach, grach, ale też na gadżetach, zabawkach, ubraniach i praktycznie na wszystkim, na czym da się umieścić czyjś wizerunek. Warto więc dowiedzieć się, co za tymi wizerunkami się kryje i zrozumieć, skąd wzięła się cała ta ich sława.

  1. Możliwość śledzenia rozwoju technologii filmowej

Pierwszy film - Gwiezdne Wojny: Część IV - Nowa nadzieja - został wypuszczony w 1977 roku, podczas gdy ostatni – Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie – w roku 2019. Jak łatwo policzyć, filmy te dzieli ponad 40 lat. Zarówno cały świat, jak i technologia filmowa uległy przez ten czas niewyobrażalnej zmianie. Obejrzenie więc wszystkich filmowych produkcji, rozpoczynając od najstarszej, a kończąc na najnowszej, to wyjątkowo ciekawe doświadczenie. Nowa nadzieja z perspektywy czasu u starszych widzów może wzbudzić łezkę sentymentu, u młodszych z kolei – momentami nawet rozbawić. To wszystko ma swój niewątpliwy urok, a dla zapalonych kinomanów może służyć za lekcję filmowej historii.

Reklama

  1. Do or do not, there is no try – odrobina przesłania

Saga Gwiezdnych Wojen, poza wieloma innymi wartymi uwagi aspektami, kryje w sobie też nieraz istotne i wartościowe przesłanie. Nie brak w niej moralizatorskich, skłaniających do przemyśleń cytatów. Co więcej, cały jej główny wątek fabularny opiera się na politycznych zatargach i zdradliwych intrygach. A ikoniczna już walka ciemnej i jasnej strony mocy to niekończące się źródło morałów.

„Strach jest drogą na ciemną stronę. Strach prowadzi do gniewu, gniew prowadzi do nienawiści, a nienawiść prowadzi do cierpienia.” – Yoda

  1. To po prostu dobre filmy!

Jakichkolwiek trafnych i istotnych powodów byśmy nie wymienili – ten jednak pozostaje kluczowy. Gwiezdne Wojny to po prostu seria niewyobrażalnie dobrych filmów. Zaczynając od rozbudowanego świata i niejednokrotnie trzymającej w napięciu fabuły, przez świetne, między innymi też debiutanckie role, wzbogacone oryginalnymi kostiumami i fenomenalnymi dialogami, aż po muzykę tworzącą niewyobrażalny, wyjątkowy klimat, który trzyma nas jeszcze długo po zakończonym seansie. O Gwiezdnych Wojnach można mówić naprawdę wiele, ale najważniejsze, to podjąć się ich obejrzenia samemu i wyrobić sobie na ich temat własną opinię.

Niesłuszne wątpliwości

Jeśli te argumenty jeszcze nie do końca cię przekonały i ciągle masz w sobie wątpliwości czy warto, to niech przekona cię fakt, że nikt, tak jak George Lucas, nie wątpił w sukces Nowej Nadziei. Tak, zgadza się, reżyser własnego filmu, przed jego premierą był pewien, że wypuszcza kinową klapę. Założył się nawet ze swoim dobrym przyjacielem po fachu, Stevenem Spielbergiem, że film nad którym on aktualnie pracował, czyli Bliskie kontakty trzeciego stopnia, okaże się o wiele większym hitem. Dokładniej rzecz ujmując, reżyserowie zawarli układ, że Spielberg dostanie 2,5% zysków z Gwiezdnych Wojen w zamian za 2,5% zysków dla Lucasa za jego Bliskie kontakty…. Mimo tego, że film Spielberga okazał się hitem kasowym, to chyba łatwo się domyślić, kto na tym zakładzie zarobił więcej.

Księżniczka Leia w horrorze

Carrie Fisher, odtwórczyni roli księżniczki Lei, o mały włos, zamiast w odległej Galaktyce, skończyłaby na planie horroru. Casting do Gwiezdnych Wojen odbywał się bowiem równocześnie z castingiem do Carrie, ekranizacji sławnej powieści Stephena Kinga. Pierwsza rozmowa Fisher odbywała się równocześnie z dwoma reżyserami, z których to Brian De Palma zdawał się być bardziej zainteresowany młodą aktorką niż George Lucas. Ostatecznie jednak główną rolę w Carrie powierzono Sissy Spacek, a Carrie Fisher została pierwszą galaktyczną księżniczką. Jej angaż miał jednak jeden warunek – Fisher musiała zrzucić pięć kilo. Przed rozpoczęciem pracy na planie, aktorka musiała zatem udać się na „odchudzające wczasy”.

Reklama

No, I am your father

Jedna z najbardziej kultowych scen Gwiezdnych Wojen to stanowczo ta, w której Luke Skywalker poznaje prawdziwą tożsamość swojego ojca. Myśleliście, że zaskoczyła ona tylko widzów? Nic bardziej mylnego. W rzeczywistości tylko reżyserowie, Lucas i Kershner, oraz producenci filmu znali prawdę na temat Dartha Vadera. Cała reszta obsady i osób pracujących przy produkcji opierała się na fałszywej stronie scenariusza, w której Vader mówi do Luke’a, że to Obi-Wan Kenobi zabił jego ojca. Sam Mark Hammil dowiedział się prawdy dopiero zaraz przed kręceniem tej sceny, reżyserom zależało bowiem na jak najbardziej naturalnym odwzorowaniu szoku i emocji bohatera.

„Nigdy nie przejdę na ciemną stronę mocy. Przegrałeś, wasza wysokość. Jestem Jedi, jak kiedyś mój ojciec.”

Gwiezdne Wojny to coś więcej niż saga filmów. To całe uniwersum, mentalność, która łączy osoby różnych pokoleń. Fascynacja, która rodziła się przez tyle lat, pociągnęła za sobą ogrom produkcji oryginalnych, ale także będących dziełem jej fanów. To dziś jeden z największych i najpopularniejszych fandomów do tego stopnia, że doczekał się własnego święta.

Także dziś, w światowy dzień Gwiezdnych Wojen - niezależnie od tego, czy należycie do miłośników tego uniwersum, czy też nie - niech moc będzie z wami!

Źródło zdjęcia: BagoGames/Flickr

Opublikowane przez VODlife.pl

Vodlife.pl poleca również: